Badanie wydolności narządu – rzut serca

 

Gdy byłam małą dziewczynką zaczęły się moje problemy zdrowotne. Pierwszy raz zasłabłam podczas zajęć w szkole, gdy odwiedzaliśmy remizę strażacką. W późniejszym czasie miało się okazać, że będę tracić przytomność bardzo często niezależnie od miejsca i sytuacji, a lekarze będą bezradnie rozkładać ręce nad moim przypadkiem. 

Termodylucja badanie serca

rzut sercaPo pierwszym incydencie utraty przytomności w wieku szkolnym zostałam przetransportowana do przychodni, a stamtąd została wezwana po mnie karetka. Jako że byłam niepełnoletnia wezwano także moją mamę, która towarzyszyła mi w drodze do szpitala. W szpitalu zlecono serię badań w tym echo serca oraz EKG czyli elektrokardiografię. Lekarz głównie skoncentrował się na zbadaniu serca, choć nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek w tamtym czasie narzekała na dolegliwości związane z sercem. Lekarze a szczególnie kardiolog bardzo dociekał skąd u mnie tak częste utraty przytomności. Fakt że wchodziłam w okres dojrzewania mógłby po części to tłumaczyć, jednak lekarz cały czas niepokoił się o moje serce. Zostałam skierowana więc na badanie o nazwie termodylucja, która bada rzut serca. Badanie to jednoznacznie określa wydolność narządu. Rzut serca, czyli inaczej pojemność minutowa jest to objętość krwi, jaka zostaje przepompowywana przez serce w ciągu jednej minuty. Wartość ta bazuje na częstości pracy serca i objętości wyrzutowej czyli tego, jaką ilość krwi wyrzuca serce podczas skurczu prawej i lewej komory. Za pomocą cewnika wprowadza się schłodzony roztwór soli fizjologicznej do prawej komory serca, który miesza się z krwią. Jeśli nie ma znacznego spadku temperatury w krwi oznacza to, że serce ma dużą wydolność, jeśli zaś temperatura krwi spada oznacza to, że serce ma wydolność słabszą. Komputer, do którego pacjent jest podczas badania podłączony wyrysowuje na podstawie temperatury krwi wykres, który obrazuje pracę serca. Badanie to choć inwazyjne pozwala zdiagnozować wiele chorób.

W moim przypadku wyniki badania były pomyśle i nie wykryto u mnie niepokojących wad serca. Zostałam jednak skierowania na inne badania i nakazano mi wiele wypoczywać i unikać zatłoczonych miejsc, w których brakuje cyrkulacji powietrza. Wraz z upływem lat moja przypadłość straciła na sile ale niestety nie zniknęła zupełnie.